Sztuczna trawa w designie – jak zielony dywan zmienia nasze wnętrza (i nie tylko)
Zawsze powtarzam, że design zaczyna się od powierzchni, po której chodzimy. Czasem to szlachetny parkiet, czasem przyjemna w dotyku wykładzina. A czasem… coś zupełnie innego. Sztuczna trawa, jeszcze niedawno zarezerwowana dla boisk, balkonów i terenów rekreacyjnych, dziś coraz śmielej wchodzi do wnętrz jako pełnoprawny element aranżacji. Co więcej – coraz częściej staje się alternatywą dla klasycznego dywanu. I nie ma się czemu dziwić. Zielona, miękka, łatwa w utrzymaniu, zaskakująca – to materiał, który doskonale odnajduje się w nowoczesnych przestrzeniach, zarówno prywatnych, jak i komercyjnych. Co więcej, dzięki swojej wyrazistości i teksturze, potrafi zmienić atmosferę wnętrza szybciej niż większość mebli czy dekoracji.
W tym artykule pokażę Ci, czym właściwie jest sztuczna trawa w kontekście projektowania, jak ją stosować, gdzie się sprawdza i co warto o niej wiedzieć przed zakupem. Jeśli szukasz czegoś odważnego, funkcjonalnego i estetycznego, być może właśnie zielony dywan będzie Twoim nowym ulubieńcem.
Czym jest sztuczna trawa i dlaczego w ogóle ją rozważać?
Z technicznego punktu widzenia sztuczna trawa to produkt wykonany najczęściej z polipropylenu lub polietylenu, osadzonego na podkładzie z lateksu lub pianki. Dostępne na rynku modele różnią się gęstością, długością włókien, odcieniem zieleni, miękkością oraz klasą użytkową. W dużym uproszczeniu: trawa trawie nierówna – i to widać gołym okiem. Na przykład w ofercie Dywany Witek znajdziesz kilka modeli, które z powodzeniem można wykorzystać zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz. Multigrass CHRISTINA, KELLY czy VERBENA ET to trawy, które świetnie imitują naturalne runo – są gęste, sprężyste i bardzo estetyczne. Wysoka odporność na ścieranie, promieniowanie UV i wilgoć sprawia, że sprawdzą się nie tylko na tarasie, ale także np. w domowej siłowni, pokoju dziecka, a nawet w salonie w stylu urban jungle.
I tu dochodzimy do kluczowej kwestii: sztuczna trawa przestała być tylko tłem – zaczęła grać pierwszoplanową rolę. Projektanci wnętrz coraz częściej traktują ją nie jako imitację ogrodu, ale jako świadomy wybór stylistyczny. Trawa we wnętrzu może działać jak żywy obraz, miękki kontrast dla drewna, betonu, metalu.

Gdzie ją stosujemy? Nie tylko ogród i balkon
Sztuczna trawa na tarasie czy balkonie nikogo już dziś nie dziwi – to klasyka. Ale to, co dzieje się z tym materiałem w ostatnich latach, przekracza utarte schematy. Zielony dywan zaczyna wchodzić do przestrzeni, których wcześniej byśmy o to nie podejrzewali.
Zacznijmy jednak od tradycji. Na zewnątrz trawa sprawdza się świetnie. Klienci najczęściej wybierają ją na balkony w blokach, tarasy, obrzeża basenów, strefy relaksu w ogrodzie, ale także jako podłoże pod namioty eventowe, place zabaw czy strefy chillout na imprezach plenerowych. Trawa daje przyjemny wizualny chłód, jest miękka pod stopami, a jednocześnie nie wymaga podlewania, koszenia, nawożenia. Wygoda wygrywa z romantyzmem naturalności – i to całkiem słusznie, gdy chodzi o funkcjonalność.
Ale prawdziwa rewolucja zaczyna się dopiero w środku. Sztuczna trawa w przestrzeniach wewnętrznych to już nie eksperyment – to świadomy wybór projektowy. Sam miałem okazję realizować projekt, w którym cała ściana w recepcji salonu kosmetycznego została pokryta trawą – efekt był natychmiastowy: świeżość, oryginalność, coś, co każdy klient zapamiętywał. Tego typu zastosowania widać coraz częściej w biurach, showroomach, galeriach handlowych, a także w prywatnych wnętrzach – w pokojach dziecięcych, kuchniach w stylu eko, domowych siłowniach czy strefach relaksu.
Sztuczna trawa świetnie sprawdza się również do strefowania otwartych przestrzeni. W dużych salonach czy biurach typu open space można z jej pomocą wyznaczyć strefę wypoczynku lub rekreacji – wizualnie „odciąć” ją od reszty. Działa to dużo subtelniej niż ścianki działowe, a przy okazji wnosi kolor i fakturę, której często brakuje w chłodnych, minimalistycznych wnętrzach.
Coraz częściej pojawiają się też projekty, w których sztuczna trawa pełni funkcję… ściennego tła fotograficznego – np. w butikach, przestrzeniach eventowych lub klubach fitness. Taki „zielony akcent” potrafi odmienić atmosferę, stworzyć pozytywne, energetyczne skojarzenia. Nie wspominając już o tym, jak dobrze prezentuje się na Instagramie.
Plusy i minusy – czyli co warto wiedzieć przed decyzją
Jak każdy materiał, sztuczna trawa ma swoje zalety, ale i ograniczenia. I chociaż jestem jej dużym zwolennikiem – szczególnie w nieoczywistych wnętrzach – uczciwie trzeba powiedzieć, że to nie jest rozwiązanie idealne dla każdego i każdej przestrzeni. Zacznijmy od plusów. Przede wszystkim sztuczna trawa jest niesamowicie wygodna w utrzymaniu. Nie trzeba jej kosić, podlewać, nawozić, odchwaszczać. Wystarczy od czasu do czasu ją odkurzyć lub przetrzeć wilgotną szmatką. Wersje zewnętrzne są odporne na deszcz, śnieg i słońce, a lepsze jakościowo modele – jak np. Multigrass CHRISTINA czy VERBENA ET z oferty Dywany Witek – mają ochronę UV, co oznacza, że nie blakną nawet po kilku sezonach na pełnym słońcu. Wewnątrz budynków zaletą jest również uniwersalność montażu – trawę można przyciąć na wymiar, dopasować do zakamarków, tworzyć z niej geometryczne formy albo miękkie przejścia. W przeciwieństwie do niektórych wykładzin czy paneli nie wymaga idealnie gładkiej powierzchni, a w małych pomieszczeniach można ją położyć nawet bez klejenia.
No i oczywiście: efekt wizualny. Zieleń sztucznej trawy wnosi do wnętrza życie. Dosłownie i w przenośni. W neutralnych aranżacjach działa jak akcent kolorystyczny, w minimalistycznych – jak organiczne urozmaicenie, w przestrzeniach komercyjnych – jak punkt zaczepienia dla wzroku. Ale są też pewne minusy, o których trzeba mówić szczerze. Po pierwsze – dotyk. Nawet najlepsza sztuczna trawa nigdy nie będzie tak miękka i ciepła jak wełniany dywan. W tańszych wersjach może być szorstka, plastikowa w odbiorze, a po intensywnym użytkowaniu – zacząć się mechacić.
Po drugie – temperatura. W przestrzeniach zewnętrznych sztuczna trawa potrafi się nagrzewać, zwłaszcza jeśli jest ciemnozielona i wystawiona na słońce. W środku to rzadziej spotykany problem, ale na balkonach w lecie może się okazać odczuwalny. Po trzecie – trzeba ją dobrze zamontować. Źle ułożona może się falować, przesuwać, łapać wodę pod spodem albo po prostu wyglądać tanio. Dlatego polecam współpracować z kimś, kto zna temat albo skonsultować się z producentem. Dobre przygotowanie podłoża to podstawa trwałości.
Inspiracje z praktyki – jak sztuczna trawa zmienia przestrzenie
Jeden z moich ulubionych projektów ostatnich lat to niewielki salon kosmetyczny w Krakowie, którego właścicielka miała prostą, ale odważną wizję: stworzyć wnętrze, które kojarzy się z relaksem i naturą, ale… bez roślin. To miał być zabieg estetyczny, nie ogrodniczy. Postawiliśmy na prosty, ale efektowny zabieg – sztuczna trawa jako wykładzina w strefie recepcyjnej i akcenty na ścianach w formie pionowych pasów. Efekt? Klientki od wejścia czuły, że to miejsce jest „inne” – świeże, przyjazne, wyróżniające się. Do dziś słyszę, że to jeden z elementów, który najczęściej pojawia się w komentarzach na Instagramie.
Inny przykład to pokój dziecięcy w domu na przedmieściach Wrocławia – rodzice chcieli stworzyć przestrzeń zabawy, która będzie bezpieczna, miękka, łatwa do sprzątania i… „trochę jak plac zabaw”. Zamiast klasycznej wykładziny zdecydowaliśmy się na sztuczną trawę Multigrass DOROTHY – krótkie, przyjemne w dotyku włókna, dobra sprężystość i naturalny odcień zieleni. Po dodaniu kilku dużych poduch i mat edukacyjnych, powstała prawdziwa strefa przygód – idealna dla kilkulatka.
A może coś zupełnie nietypowego? Pracując nad aranżacją showroomu meblowego w stylu loftowym, właściciele chcieli stworzyć osobną strefę relaksu dla klientów – przestrzeń, gdzie można usiąść, napić się kawy i przetestować fotele w przyjemnej atmosferze. Wnętrze było surowe: beton, szkło, czarna stal. Zastosowaliśmy tam fragment sztucznej trawy w formie „zielonej wyspy”, na której stanęły designerskie siedziska. Kontrast był niesamowity – zieleń przełamała monochrom, dodała luzu i wywołała efekt zaciekawienia. Trawa nie tylko podniosła komfort, ale również… sprzedaż.
Te przykłady pokazują, że sztuczna trawa świetnie sprawdza się wszędzie tam, gdzie potrzebujemy połączenia funkcjonalności z charakterem. Niezależnie od tego, czy chodzi o dom, przestrzeń publiczną, firmę czy event – odpowiednio dobrany produkt i pomysłowa aranżacja mogą stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.
Opublikuj komentarz